Rytuał 7: Recesja – Retorsje – Bang

Art Industrial Gallery zaprasza na siódmą edycję multidyscyplinarnego minifestiwalu Rytuał.
Program
4 maja, wtorek – koncert The Residents (USA)
godz. 20:00
CS IMPART, ul. Mazowiecka 17
5 maja, środa – prezentacja instalacji – 10 bankoamtów
na
ul. Świdnickiej (naprzeciwko galerii Design)
6 maja, czwartek – performance: poeci nawoływujący do zamieszek
w 10 wrocławskich klubach
7 maja, piątek – projekcja filmów, instalacje
godz. 19:00
BWA Awangarda, ul. Wita Stwosza 32
Bankotwory
Ekran, rzędy klawiszy, otwór na magnetyczną kartę. Na
wypluwane z wnętrza banknoty.
Na papierowe potwierdzenie dokonanej transakcji.
Terminal bankowy, dla ludzi z odległych epok byłyby
monumentem o
niejasnym przeznaczeniu. Może totemem albo ofiarnym
ołtarzem.
Nasze podejście jest utylitarne, ale godzimy się, aby
terminalom przysługiwał status
wyjątkowy, jaki jest udziałem tych rzeczy, które w magiczny
sposób czynią nasze życie
nowoczesnym.
Automatyzm transakcji, powtarzalność symuluje poczucie
bezpieczeństwa. A jednocześnie
stanowi konkretne narzędzie nadzoru i kontroli. Nie do końca
przez nas uświadomionej.
Masywna konstrukcja bankomatu kontrastuje z eterycznością i
nieprzejrzystością finansowych
operacji. Ich istotą jest nie tyle poufność, co
tajemniczość. Raz zakłócona, destabilizuje
system finansowych przepływów. Każdy może być ofiarą.
Terminale bankowe są przejściową formą na drodze metamorfozy
realnego pieniądze w pieniądz
elektroniczny, wirtualny. Pozostanie wkrótce tylko
magnetyczna karta, rząd cyfr.
Dziś już dla bankowych terminali jesteśmy sekwencja liczb.
Idea
To nie wirus wpuszczony do finansowego krwiobiegu światowej gospodarki o mały włos nie doprowadził do globalnej zapaści. Giełdy od Nowego Yorku, Berlina, Warszawy po Tokio zadrżały
nie z powodu błędu konkretnego człowieka. Nie mieliśmy do czynienia z paraliżującym ludzkość aktem
wyrachowanego sabotażu. Zawinił system finansowego obiegu i operacji, nagradzający ryzyko, bazujący na spekulacji i skłaniają do
niekończącej się ekspansji, będącej zaprzeczeniem stagnacji.
Zauważmy, że w dzisiejszych czasach nic bardziej nie
współgra z ideą prędkości jak gospodarcza aktywność. W pędzie
przekraczającym geograficzne i wyobrażeniowe granice, kontury rzeczy
ulegają zatarciu, a pieniądz
przestaje być namacalny, jest elektroniczny/wirtualny. I
nikt nie może dostrzec, że zbliżamy się do przepaści, gdzie wszelkie rachuby zysków i strat są nieistotne, gdzie
zawodzi najważniejsza kalkulacja, mówiąca o
szansach na uratowanie globalnego ładu.
Upadek we wrześniu 2008 roku inwestycyjnego banku Lehman
Brothers, samobójczo żonglującego kredytami, został przedstawiony przez
media jako pierwsza kostka domina, która uruchomiła serię plajt,
bankructw i upadków, jakie przetoczyły się przez USA, potem rykoszetem
uderzając w inne kraje.
Gdzie jesteśmy po dwóch latach? Jesteśmy w punkcie wyjścia.
Jeśli się o czymś gorączkowo mówi, to o szybkim powrocie na ścieżkę
wzrostu i nadrabianiu strat, o zyskach większych niż te sprzed
katastrofy, które miliony osób odczuły na własnej skórze, tracąc życiowe oszczędności, domy i pracę. Wnioski z
bolesnej lekcji są mniej ważne od frenetycznej pogoni za pieniądzem. Jakby masy miały się otrząsnąć niczym bokser po zadanym
ciosie i przeć ponownie do zwarcia.
Rzeczywiście, dziś opinię publiczna zadowolił i uśpił fakt,
że namaszczony na symbol kryzysu wielki finansista Bernard Madoff dożyje kresu swoich dni w
więzieniu ukarany za to, że roztrwonił miliardowe fundusze światowej
elity.
Umyka nam inny fakt, że ów oszust perfekcyjnie poruszał się
po rynkach finansowych. Jego czyn polegał na wyciągnięciu ostatecznym
wniosków z mechanizmów rządzących spekulacyjnym hiperkapitalizmem.
PIN-y, kredytowe karty, ciągi cyfr migocące na ekranach w
bankach i na giełdach, wreszcie bankomaty przypominające portale
prowadzące do innego wymiaru, poza swą funkcjonalnością służą
odrealnieniu pieniądza. Pozbawiony namacalności staje on eteryczna
substancją wypełniającą świat. Walcząc z nim, walczy się z wiatrakami.
Kim dla systemu jest człowiek? Towarem, klientem, graczem,
żyrantem i konsumentem. To jedyne liczące się, bo nomem omem,
dające się ując w finansowych kalkulacjach, wymiary życia.
Wykraczanie po za nie, przestaje być dowodem zdrowego
rozsądku. A jeśli już akt ten uchodzi za akt wolnej
woli, to graniczący z szaleństwem. Kwestionować przypisanie
do określonej funkcji, tak kategorycznej i
definicyjnej, to kwestionowanie sensu własnego istnienia.
Tej alienacji nie udaje się przezwyciężyć, nawet szukając
wyzwolenia w emancypacyjnym języku.
Semantyka zawodzi. Jak w przypadku nieuleczalnej choroby,
diagnoza nie niesie ratunku.
Trudno uznać za ratunek katastrofę. Ale ta wyobrażeniowa,
która wywraca porządek przyzwyczajeń
i przekonań jest do pomyślenia. O ile uwalnia wyobraźnie,
przywraca moc symbolom, intuicjom.
One mogą być światełkiem w tunelu.
Rytuał
Rytuał jest kolektywnym eksperymentem badającym taki
potencjał. Poprzez cykl spiętych ze sobą wydarzeń i akcji tworzy przestrzeń do refleksji i namysłu.
Czyni ich przedmiotem uwikłanie człowieka w abstrakcyjny i nieuchwytny dla oka systemie
finansowych przepływów oraz anonimowych gospodarczych mechanizmów, które określają z gruntu
dyskusyjną rolę człowieka w ponowoczesnym świecie. Świecie poddanym rozmaitym wzburzeniom: społecznym
oraz technologicznym drganiom.
- Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować.