media społecznie zaangażowane
Aneta Jerska

Górnicza sprawa

Aneta Jerska
28 sierpnia 2005

Podpisanie przez prezydenta ustawy przyznającej górnikom prawo do wcześniejszej emerytury spowodowało powszechne oburzenie oraz lawinę oskarżeń. Należy przypomnieć, że na mocy ustawy uchwalonej przez parlament 28 lipca, obecny system emerytalny obowiązujący górników, z minimalnymi poprawkami, został przedłużony na czas nieokreślony. Ustawa podtrzymuje prawo górników do przejścia na wcześniejszą emeryturę po przepracowaniu 25 lat w zawodzie, bez względu na wiek. W związku z powyższym osoba, która rozpoczęła pracę górnika w wieku 18 lat ma prawo do przejścia na wcześniejszą emeryturę w wieku lat 43. Prawo takie przysługuje również tym, którzy przepracowali pod ziemią 15 lat i 10 lat na stanowiskach uznanych za równorzędne (na mocy nowej ustawy za stanowisko takie nie uważa się już etatów związkowych).

Nagminnym stał się mechanizm nastawiania przeciwko sobie różnych grup społecznych, zgodnie z zasadą dividae et impera. Elity polityczne skutecznie zantagonizowały relacje między różnymi grupami zawodowymi, osłabiając zdolność całej klasy pracowniczej do walki o swoje prawa. Tym razem głównym winowajcą okazali się górnicy, na których rzucano kalumnie, głównie z prawej strony sceny politycznej. Oskarżono ich o rujnowanie budżetu państwa, dbanie o własne interesy i żerowanie na innych grupach społecznych. Do największych „zbrodni” górników należy między innymi ta, że okres pobierania przez nich emerytur wynosi 17 lat, zaś w przypadku innych grup zawodowych czas ten jest o rok krótszy. Należy jednak pamiętać o tym, że statystyczny górnik dożywa 58-63 lat, podczas gdy inni przeciętnie około 75. Poza tym zawód górnika należy do najniebezpieczniejszych profesji w kraju. Według danych GUS w górnictwie i kopalnictwie zdarza się 16 wypadków śmiertelnych na 1000 zatrudnionych. Dla porównania w przemyśle – 13, a w budownictwie – 11. Do tego dochodzą różne choroby, jak pylica, choroba wibracyjna, choroby żył, zwyrodnienie kręgosłupa.

Ustawa ta dotyczy nie tylko górników, ale wszelkich innych grup zawodowych pracujących w szczególnych warunkach. Rada Przedsiębiorczości, organ skupiający organizacje pracodawców, stwierdziła, że „osoby pracujące w szczególnych warunkach nie powinny korzystać z uprawnień przechodzenia na wcześniejszą emeryturę, ale zmieniać charakter pracy, przekwalifikować się, przejść na inne stanowisko”. Ciekawe, w jaki sposób osoba, która przez 25 lat wydobywała węgiel, nienauczona innego zawodu, mająca na utrzymaniu kilkuosobową rodzinę ma się przekwalifikować i znaleźć pracę w rejonie, który należy do najbiedniejszych, w kraju z 20% bezrobociem.

Rada Przedsiębiorczości zapomniała chyba o tym, że po restrukturyzacji polskiego górnictwa na nowo zatrudnienie znalazła zaledwie jedna trzecia pozbawionych pracy. Poza tym przemysł górniczy i wydobywczy jest jedną z ważniejszych i historycznych gałęzi polskiej gospodarki. Nikt nie neguje potrzeby modernizacji sektora wydobywczego, należy jednak pamiętać o tym, aby na okres restrukturyzacji polskiego górnictwa zabezpieczyć w postaci osłon socjalnych całe rzesze pracowników i ich rodziny, dla których przemysł wydobywczy stanowi jedyne źródło utrzymania. Oczywistym jest, że omawiana ustawa nie jest idealna i ma wiele wad, ale to nie górnicy są winni, że walczą o swoje, lecz elity polityczne, które przez lata nie chciały lub nie potrafiły się dogadać w kwestii emerytur górniczych (problem ten istnieje od czasu reformy emerytalnej przeprowadzonej przez AWS w 1999 roku). Prawdopodobne jest, że tak szeroko komentowane emerytury górnicze nie wejdą w życie. Według słów ekonomicznego doradcy głowy państwa, prezydent Kwaśniewski planuje zgłosić do 2007 roku projekt ustawy o emeryturach pomostowych, przyznawanych od 55. roku życia w kwocie dwukrotnie mniejszej od obecnych emerytur górniczych. Jeśli tak się stanie to górnicy mogą obejść się smakiem, gdyż ustawa taka weszłaby w życie zanim zaczną funkcjonować emerytury uchwalone 28 lipca.