media społecznie zaangażowane

Mormoński feminizm

Marta Klimowicz
13 października 2005

Degradacja (lub jeśli kto woli – ograniczenie) roli kobiet do poziomu pomocnicy mającej rodzić dzieci jest nieuniknioną i najważniejszą konsekwencją tego porządku. W tej mormońskiej metropolii nie zauważyłem na ulicach żadnej informacji ani ogłoszeń w gazetach, mówiących, że jakaś kobieta oferuje robienie czegokolwiek. Żaden z mormonów nigdy nie zacytował przy mnie czegoś, co powiedziała jego żona, nie wspomniano zresztą żadnej opinii pochodzącej od kobiety na jakikolwiek temat. Nie przedstawiono mi ani jednej mormonki, ani jedna ze mną nie rozmawiała. I chociaż zaproszono mnie do odwiedzin w domach, żaden z gospodarzy, którzy chcieli mnie gościć lub poznać mnie z żoną (żonami), nie zamienił z nią (nimi) słowa ani też z własnej woli nie robił nic, co potwierdzałoby jej (ich) istnienie.”1

Słowa te napisane zostały przez dziennikarza Horace’a Greeleya, jako pewnego rodzaju podsumowanie wywiadu, jaki przeprowadził on w 1859 roku z ówczesnym przywódcą mormonów – Brigham’em Youngiem. Są one wyjątkowo dobrym wstępem d mojego artykułu, w którym chciałabym przybliżyć feminizm wśród mormonek – wyznania zyskującego w Polsce coraz więcej wyznawczyń i wyznawców.

Nie przyjmując jednak błędnego zazwyczaj założenia znawstwa czytelników, chciałabym zacząć od omówienia najbardziej według mnie charakterystycznych cech tego kościoła, zdecydowanie odróżniającego go od choćby katolicyzmu, znanego mi najlepiej, z racji miejsca wychowania. Dopiero taki krótki wstęp w pełni umożliwi zrozumienie kontekstu feminizmu mormonek.

Pełna nazwa kościoła założonego w 1830 roku przez Josepha Smitha brzmi Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Szukając najbardziej charakterystycznych jego cech, odróżniających go od innych odłamów chrześcijaństwa, należy z pewnością wymienić kwestie takie, jak:

1. Istnienie Księgi Mormona, zawierającej przepowiednie, jakie objawiły się prorokowi Smithowi, która jest dla wyznawców tego kościoła równie ważna, jak Biblia;

2. Nieuznawanie chrztu dzieci – w tym kościele ochrzczona może być wyłącznie osoba, która jest sama w stanie o tym zadecydować, mająca co najmniej 8 lat;

3. Brak podziału na warstwę kleru i ludzi świeckich, co oznacza, że kapłanem wśród mormonów może być każdy mężczyzna, który skończył 12 lat i jest do tego odpowiednio przygotowany. Na pytanie, dlaczego kobiety nie mogą być kapłankami i jaki jest ich stosunek do tego, poszukam odpowiedzi w dalszej części mojego artykułu.

Obecnie szacuje się, że kościół ten liczy sobie około 11 milionów członków, z czego ponad połowa mieszka poza granicami Stanów Zjednoczonych.

Być kobietą, być mormonką

W cytacie, od którego zaczęłam, mormonki przedstawione zostały jako osoby odgrywające wybitnie marginalną rolę w swojej społeczności. Myślę jednak, że takie podejście do kobiet w tamtych czasach trudno uznać za wyłączną domenę mormonów. Najprawdopodobniej było to jak najbardziej zgodne z obowiązującym wówczas duchem, w myśl którego kobiety i dzieci przynależały wyłącznie do sfery domowej i pozbawione były w zasadzie wszelkich praw, w tym także prawa do wyrażania własnego głosu.

Wraz z upływem czasu, kobiety w Kościele Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich kobiety nabierały coraz więcej możliwości samorealizacji i uczestniczenia w życiu wspólnoty.

W 1842 roku założyciel Kościoła – Joseph Smith, powołał do życia Stowarzyszenie Pomocy, organizację kobiet w Kościele Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Instytucja ta istnieje do dzisiaj i jest uznawana za jedną z najstarszych i największych organizacji kobiecych na świecie. Współcześnie skupia ona ponad 4 miliony członkiń. Do jej zadań należy nauczanie niedzielne, prowadzenie zajęć edukacyjnych, artystycznych i umiejętności prowadzenia domu. Ponadto, zrzeszone w niej kobiety, zobowiązane są do wzajemnej troski o swoje współwyznawczynie poprzez tak zwany program odwiedzin domowych. Oprócz tej organizacji, istnieją również: Organizacja Młodych Kobiet, skierowana do dziewcząt w wieku od 12 do 18 lat oraz Organizacja Podstawowa, zajmująca się nauczaniem dzieci w wieku od 18 miesięcy do 12 lat. Każda z wymienionych przeze mnie organizacji działa na trzech poziomach: światowym, poziomie okręgu i gminy.

Na sytuację kobiet w tym kościele bez wątpienia silny wpływ miało wielożeństwo, stanowiące jedną z najbardziej charakterystycznych dla tej instytucji zasad. Choć teoretycznie zostało ono zniesione w pół wieku po założeniu Kościoła, to w praktyce występuje do dziś. Oczywiście, tego typu przypadki należą do wyjątków, gdyż mormoni zobowiązani są do przestrzegania prawa państwa, na terenie którego działają.

Myślę, że można zaryzykować tezę, iż obok drogi rozwojowej, analogicznej do historii feminizmu i feministek w Stanach Zjednoczonych, bo to właśnie tam kościół ten rozpoczął swoją działalność, to właśnie zniesienie wielożeństwa mogło być czynnikiem zasadniczo zmieniającym rolę kobiety-mormonki. W chwili, gdy małżeństwo to więcej niż dwie osoby, trudno mówić o prawdziwym partnerstwie. W jaki sposób mają być podejmowane decyzje – kobiety mają zająć wspólne stanowisko czy może któraś z nich, jako najważniejsza, ma wypowiedzieć się w imieniu ich wszystkich? Z tym i jemu podobnymi dylematami można łatwo sobie poradzić, odbierając kobietom prawo głosu. Mężczyzna zajmuje więc uprzywilejowaną rolę w stosunku do swoich współmałżonek, niemal zdanych na jego łaskę i niełaskę. Oczywiście, sytuacja, którą tutaj nakreślam może się jawić jako przerysowana, nie zmienia to jednak faktu zdecydowanej dysproporcji w związku jednego mężczyzny z kilkoma (czy wręcz kilkunastoma) kobietami. Dlatego też ryzykuję tezę, że zniesienie wielożeństwa było krokiem ku partnerstwie kobiet i mężczyzn w Kościele Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich.

Jednocześnie, uważam, że należy się zastanowić, na ile to partnerstwo jest faktem, na ile zaś postulatem. Chciałabym omówić teraz kilka wątków, które wydają mi się dla odpowiedzi na to pytanie najważniejsze. Część z poniższych refleksji jest efektem moich własnych przemyśleń, wywołanych uczestnictwem w niedzielnych spotkaniach mormonów oraz rozmowami z nimi, część pochodzi z wypowiedzi kobiet, z którymi udało mi się tam porozmawiać, inne zaś zostały odnalezione w internecie, na stronach amerykańskich mormonek.

Po pierwsze – kobiety nie mogą w Kościele Jezusa Chrystusa Świętych Dni Ostatnich być kapłankami. Dlaczego? „Ponieważ tak chciał Bóg”, odpowiadają wszyscy mężczyźni i większość kobiet. Jednak niektóre z nich uważają, że należy się zastanowić, na ile Księga Mormona jest faktycznym przekazem wizji, na ile zaś naznaczona ona jest przez czasy, w których została ona spisana. W XIX wieku, kiedy spisana została Księga Mormona, nie było mowy o tym, żeby kobiety robiły coś więcej, ponad zajmowanie się domem. Dziś natomiast mormonki spotykają się wręcz z naciskiem, aby studiowały, rozwijając swoją wiedzę, nie marnując talentów, które zostały im ofiarowane. Jest to jeden z ważniejszych argumentów do walki z zakazem kobiecego kapłaństwa; skoro zmieniło się tak wiele – świat, w jakim żyjemy, w tym i społeczna rola kobiet – dlaczego więc i to nie miałoby się zmienić?

Kolejną nierównością, jaką dostrzegłam, jest nazewnictwo. Dorośli mormoni-mężczyźni, nazywani są starszymi. Natomiast kobiety-mormonki to siostry. Widać tu wyraźne zachwianie proporcji – mężczyzna jest starszym, a określenie to budzi szacunek, przywołuje na myśl doświadczenie i wiedzę. Kobiety zaś są siostrami, kimś, za kogo trzeba być odpowiedzialnym i kto jest ze swojej natury podległy i posłuszny.

Następna uwaga, jaką chciałabym poczynić, dotyczy instytucji kobiecych, o których wcześniej wspominałam. Choć docenić należy ich rolę, to jednak należy się zastanowić, czy nie są one pewnego rodzaju próbą zepchnięcia kobiet na margines, zamknięcia ich i ich spraw w kobiecym getcie, z jednoczesnym odebraniem prawa do podejmowania decyzji w kwestiach niekoniecznie dotyczących wyłącznie kobiet? Dlaczego mężczyźni nie mają analogicznych instytucji? Oczywiste jest, że ich nie potrzebują, gdyż to ciągle oni pozostają najważniejsi, oddając kobietom i tak nieinteresujące ich poletko, na którym mogą one działać wraz z innymi kobietami.

Feminizm wśród mormonek

Należy zacząć od raczej trywialnego stwierdzenia, że sytuacja feministek, decydujących się na pozostawanie w tym kościele nie jest łatwa. W chwili, gdy próbują one oficjalnie polemizować z obowiązującą w nim doktryną, mogą liczyć się nawet z ekskomuniką. Jeżeli zaś milczą, udają, że wszystko jest w porządku, choć wcale tak nie uważają. Mają więc do wyboru albo pozostać i milczeć, albo opuścić kościół, przy czym żadna z tych sytuacji nie jest tą, której tak naprawdę pragną. Chciałyby one być słuchane w kościele, który same wszak tworzą, stanowiąc najprawdopodobniej ponad połowę jego wyznawców. Jednak uniemożliwia im się wyrażanie własnego zdania. Ewentualnie, godząc się na nieuniknione – pozwala im się mówić, nikt jednak nie ma zamiaru ich słuchać. Jak pisze jedna z mormonek – „Podczas, gdy kobiety mogą być włączone w «dyskusje« o zagadnieniach i polityce, «decyzje« wciąż są podejmowane przez mężczyzn.”2 Istotne jest to, że mężczyźni podejmują decyzje także w kwestiach związanych z działalnością kobiet w kościele, kobiecych organizacji czy przemówień. W ten sposób kobietom niemal całkowicie odbiera się głos. Cała doktryna kościelna, teologia i polityka tworzone są przez mężczyzn. Ta sama kobieta stwierdza także, że sytuacja taka „stawia kobiety w pozycji, gdzie mają możliwość wyboru między swoim sumieniem i swoim kościołem, między samorealizacją a dziedzictwem.”3 Co istotne, kobiety te nie chcą opuszczać kościoła, czując, że jest on ważną częścią ich życia. Jednocześnie, żyją z pełną świadomością, że kościół ten ciągle uniemożliwia im pełen rozwój jako kobiety, broniąc dostępu do kapłaństwa, zachęcając kobiety do zakładania rodzin i wychowywania dzieci, podczas, gdy mężczyźni zachęcani są do odbywania misji, poznawania świata i dopiero później zakładania rodziny.

Paradoksalny jest fakt, że przez długi czas jedna z doktryn kościoła mormońskiego podtrzymywała wizję duchowego rodzicielstwa ludzkości, składającego się nie tylko z boga-ojca, ale i z bogini-kobiety. Ślady tego odnaleźć można we wciąż popularnym hymnie napisanym w 1843 roku przez Elizę Snow, jedną z ważniejszych postaci w kościele mormońskim, która wspierała zrównanie praw kobiet i mężczyzn. Pozwolę sobie zacytować najbardziej wymowny fragment tego hymnu: „W niebie jest jeden rodzic? Nie… Wieczna prawda mówi, że mam Matkę tam,”4

Jedna z odnalezionych przeze mnie stron założonych przez mormońską feministkę, cytuje wywiad z prezydentem kościoła, który na pytanie o to, czy kiedykolwiek wśród mormonów będą kobiety-kapłanki, odparł – „Tak daleko, jak widzę, nie. Kobiety mają swoje miejsce… Mają głos w podejmowaniu decyzji o postępowaniu i robią wiele rzeczy w kościele. Nie otrzymałem żadnej skargi od naszych kobiet. Jestem pewien, że jest ich kilka, garstka gdzieś, które mogą być niezadowolone z takiego czy innego powodu, ale nigdy nie otrzymałem na to żadnego dowodu.”5 W odpowiedzi na to, cytowana przeze mnie mormonka stwierdza, że z całym szacunkiem dla 90-letniego przywódcy kościoła, nie tylko ona, ale także i inne kobiety, uważają te słowa za zupełnie nieprzystające do rzeczywistości. Wiele mormonek wyrażało już swoje głębokie niezadowolenie głośno i wyraźnie, na piśmie lub osobiście, samotnie lub w grupach. Pragną one zmienić powtarzającą się w mediach wizję kobiet-mormonek, kreowaną przez mężczyzn-liderów kościoła. Nie są one zadowolone z obecnej sytuacji, mają skargi i zażalenia. Oczekują, że podobnie, jak w 1978 zmieniona została oficjalna polityka kościoła wobec Afroamerykanów, wcześniej wykluczanych i uważanych za zdecydowanie gorszych, tak samo zmieni się stosunek do kobiet-mormonek, dzięki czemu nie będą one dłużej musiały pozostawać rozdarte pomiędzy swoją religijnością a kobiecością.

Na zakończenie, warto jest przytoczyć niezwykle wymowne słowa jednej z mormonek – „Mężczyźni nie mówią za mormonki. Mówimy same za siebie.”6

Przypisy:

1. Greeley H, wywiad z Brighamem Youngiem [w:] Wywiady prasowe wszech czasów. Antologia, s. 13

2. http://www.aliveonline.com/ldspapers/Feminism.htm

3. Tamże.

4. http://www.myss.com/worldreligions/Christianity15a.asp

5. Tamże.

6. http://www.aliveonline.com/ldspapers/Feminism.htm