Gniew i nadzieja politycznego rozumu

Marcin Starnawski
18.05.2005

Trudno wyobrazić sobie lepszy moment dla ukazania się książki Przemysława Wielgosza Opium globalizacji. Kwietniowa mobilizacja przeciwników Europejskiego Szczytu Gospodarczego w Warszawie, nie mniejsza mobilizacja (zbrojna!) – obrońców kapitalistycznego reżimu, a także pojawienie się idei alterglobalizmu w oszukańczych bądź zdezorientowanych masmediach – to przesłanki, wobec których zabranie głosu demaskującego i porządkującego podstawowe kategorie publicznego dyskursu stało się niezbędne. Tym bardziej, że odmieniane przez wszystkie przypadki słowo „globalizacja” okazuje się pojęciem tyleż banalnym – gdy utożsamia się je li tylko z postępem technologicznym bądź z ekspansją amerykańskiej pop kultury – co funkcjonalnym ideologicznie, jako neutralizująca wszelką antysystemową krytykę semantyczna maska kapitalizmu przełomu XX i XXI wieku. Zamęt poznawczy na tym polu wprowadzają zresztą nie tylko polityczno­‑medialni mędrkowie, ale i poważne skądinąd ujęcia krytyczne, zarówno te z półki „kulturalistycznych” (Bauman, Barber), jak i „ekonomistyczne” (Soros, Sachs, Gray). Wyznaczając punkt wyjścia dyskusji o fenomenie „globalizacji”, Wielgosz odrzuca oba redukcjonizmy, sugerując, iż jedyne kompletne i historycznie adekwatne podejście to takie, które uwzględnia aspekt stosunków społecznych, czyli sprawczych działań ludzkich.

Autor – na co dzień redaktor pisma Lewą Nogą, na łamach którego większość zawartych w książce rozważań pojawiała się w ostatnich latach – swoje demaskatorskie zadanie realizuje nie tylko z publicystyczną pasją, ale przede wszystkim z rzetelnością każącą mu sięgać zarówno do prac autorów współczesnych, jak i klasycznych analiz kapitalizmu. Połączenie postkolonialnych inspiracji teorii zależności, historycznego strukturalizmu szkoły Annales oraz konceptualnych propozycji marksizmu pozwala na postawienie dwóch tez: po pierwsze, „globalizacja” to zjawisko typowe dla systemu kapitalistycznego od samego początku, zaś w formie nowoczesnej znane już od końca XIX wieku; po drugie, obecna, neoliberalna faza rozwoju kapitalizmu odznacza się większymi i groźniejszymi niż kiedykolwiek sprzecznościami systemu, który znajduje się w strukturalnym kryzysie. Autor obszernie omawia przyczyny i objawy owego kryzysu, wskazując między innymi na napięcia i asymetryczne zależności między poszczególnymi obszarami światowego systemu gospodarczego, destrukcyjną politykę ponadnarodowych instytucji finansowych, a także powiązanie interesów korporacyjnych monopoli z „policyjną” i antysocjalną polityką mnożących się neokonserwatywnych rządów. Z najeżonego liczbami i przykładami z różnych części świata wywodu, wyłania się złowrogi obraz wiecznie nienasyconego kapitalistycznego barbarzyństwa, którego diagnozy dokonała już sto lat temu Róża Luksemburg: kolonialny wyzysk pracowników z peryferii systemu oraz podbój militarny są warunkami koniecznymi akumulacji kapitału, nieodłącznymi od tak opiewanego dziś w Polsce systemu. Naftowa awantura Georga W. Busha w Iraku jest tu tylko najświeższym przykładem.

Obok wnikliwej analizy barbarzyństwa naszych czasów, otrzymujemy od autora również puentę, której końcowe litery są tak naprawdę dopiero do napisania: politycznej niepewności można przeciwstawić jedynie polityczne zaangażowanie, a logice wyzysku i utowarowienia ludzkiego życia – racjonalność całościowej krytyki społecznej i współdziałania na rzecz godnego bytu jednostek i społeczności. Będący nośnikiem takiej racjonalności ruch alterglobalistyczny, tworzący w opinii autora „jedyną rzeczywistą siłę społeczną naszych czasów”, to nie tylko dowód na to, że przełamanie hegemonii neoliberalizmu jest możliwe, ale i realna nadzieja na odnowienie projektu demokratycznego samostanowienia społeczeństw. Stanowiąc par excellence przykład jedności w różnorodności, alterglobalizm jest zarówno próbą określenia alternatywy wobec dominacji „niszczycielskich tendencji w historycznym kapitalizmie”, jak i przekroczeniem postmodernistycznej negacji uniwersalizmu. Ten ostatni powraca tu jako zjednoczony opór wobec panującego porządku oraz jako podjęta na nowo refleksja obejmująca „takie historyczne realności, jak państwo, klasy, ideologia, kapitał, akumulacja, wyzysk i represja”, nie niszcząc jednak poststrukturalistycznego dorobku teorii krytycznej i ruchów społecznych posługujących się kategorią różnicy i polityki tożsamości. Wysiłek poszukiwania alternatyw dla neoliberalnej globalizacji widoczny jest w wypowiedziach rozmówców autora Opium globalizacji, zamieszczonych na końcu książki. Czołowi działacze grup wolnościowych i lewicy antykapitalistycznej (stanowiący tu – co niestety dla Polski znamienne – wyłącznie męskie towarzystwo) analizują mechanizmy globalnego kapitalizmu przez pryzmat własnych odniesień ideowych oraz kreślą wizje bardziej sprawiedliwych rozwiązań systemowych: od demokracji uczestniczącej i samorządności pracowniczej po ponadnarodową przestrzeń ochrony praw socjalnych. Sam autor zaś pisze: „Skoro kapitalizm przypomina dziś rozpadający się samochód, który nie ma hamulców i może tylko przyspieszać, to konieczność znalezienia dla nas wszystkich nowego pojazdu, bardziej powolnego ludzkiej kontroli, wydaje się najważniejszym zadaniem politycznym naszych dni”.

Przemysław Wielgosz, Opium globalizacji, Wydawnictwo Akademickie „Dialog”, Warszawa 2004.

Marcin Starnawski – socjolog i pedagog, nauczyciel akademicki, tłumacz; członek redakcji „Recyklingu Idei”.