media społecznie zaangażowane

Zderzenie struktur

Kapitalistyczna baza i liberalny rdzeń vs aksjologia demokracji

Mariusz Turowski
4 listopada 2007

W 1974 roku, zanim jeszcze ukazał się pierwszy tom The Modern World-System (Nowoczesny system-świat), najsłynniejszej pracy Immanuela Wallersteina, jego najbardziej znany przyjaciel i jednocześnie długoletni adwersarz, Andre Gunder Frank oznajmił, że stanie się ona „błyskawiczną klasyką”. Nie były to prorocze słowa, tylko stwierdzenie oczywistości. W tym samym roku opublikowana została książka Samira Amina, Accumulation on a World Scale (Akumulacja na skalę światową), będąca rekonstrukcją tez o systemowym, strukturalnym charakterze zacofania krajów Trzeciego Świata, które autor sformułował 15 lat wcześniej w swojej pracy doktorskiej. Gunder Frank, pracujący wówczas w Chile nad teorią niedorozwoju i zależności, doszedł do wniosku wraz ze swoim współpracownikiem, Theotonio dos Santosem, że historyczne zjawiska związane z ewolucją i ekspansją kapitalizmu oraz kapitalistycznym imperializmem można zrozumieć tylko wtedy, gdy ujmie się je w perspektywie procesów ogólnoświatowych i mających postać długoterminowych trendów. Narodził się nowy paradygmat w historiografii i szeroko rozumianych naukach społecznych, dzięki któremu doszło do powstania licznych instytucji badawczych, takich jak Fernand Braudel Center przy Uniwersytecie w Binghamton, sekcja PEWS (Political Economy of the World-System) Amerykańskiego Towarzystwa Socjologicznego, Institute for Research on World Systems działający przy Uniwersytecie Kalifornijskim, a także dwóch głównych czasopism dla tej orientacji: „Review” oraz wydawany w wersji elektronicznej „Journal of World-Systems Research”, ustanowiony niedawno oficjalnym periodykiem PEWS. Dzieło Wallersteina otrzymało „imprimatur” zaświadczające o jego kanonicznym statusie w 1979 roku, gdy Fernand Braudel – mistrz i nauczyciel amerykańskiego socjologa – złożył mu swoisty hołd w trzecim tomie swojej epopei pod tytułem Kultura materialna, gospodarka i kapitalizm, XV-XVIII wiek, dokonując integracji modelu systemów-światów z własną analizą geografii i antropologii kapitalizmu.

Czytając prezentowany w niniejszej recenzji tom, należy mieć na uwadze doniosłość całego omawianego w nim projektu. Jest to ważne szczególnie w Polsce, gdzie establishment naukowy i akademicki – a za nim firmy wydawnicze – przejawia wyjątkową, zagadkową niechęć dla dzieła Wallersteina (po 1989 roku tłumaczoną może alergiczną reakcją na wszelkie przedsięwzięcia badawcze nawiązujące choćby w symboliczny sposób do marksizmu, cechującą współczesne polskie elity intelektualno-edukacyjne), skutkiem czego polscy studenci nauk społecznych i humanistycznych są w zasadzie pozbawieni możliwości systematycznego zgłębiania koncepcji systemów-światów, swoją wiedzę na ten temat czerpiąc zwykle z ogólnych opracowań i podręczników do historii myśli socjologicznej lub sardonicznych artykułów rodzimych autorów, pisanych z poczuciem wyższości intelektualnej, takich jak wstęp do książki Koniec świata, jaki znamy1, autorstwa Pawła Śpiewaka i Adama W. Jelonka, w którym możemy przeczytać między innymi, że „Wallerstein i jego współpracownicy wypracowali nową perspektywę, zwaną szkołą lub paradygmatem systemu światowego (….)”, a kolejne publikacje w ramach tego nurtu „przyniosły jego twórcy międzynarodową sławę i ogromny sukces – także finansowy”2 i że chociaż „(p)isma Immanuela Wallersteina mogą irytować, niepokoić, ale nigdy pozostawić czytelnika obojętnym na problemy cywilizacyjnie najważniejsze”, to przede wszystkim są one „ważnym świadectwem socjologicznej wyobraźni i poszukiwań lewicowych intelektualistów”3 – tak jakby orientacja, o której mowa powstała jedynie dzięki nadzwyczajnej wrażliwości i fantazji, mających swoje ideologiczne źródła, a nie w wyniku rygorystycznych badań i analiz oraz drobiazgowo formułowanych hipotez i twierdzeń.

Polskie wydanie książki Analiza systemów-światów. Wprowadzenie zostało zaopatrzone w napisany z polotem wstęp autorstwa Marcina Starnawskiego (współautora, wraz z Katarzyną Gawlicz, przekładu tej pracy) i Przemysława Wielgosza, zatytułowany „Kapitalizm nad przepaścią, społeczeństwa wobec wyboru. O krytycznych perspektywach analizy systemów-światów Immanuela Wallersteina”. Tekst ten stanowi cenne uzupełnienie prób „rewaloryzacji” – ale i demitologizacji, przybierającej czasami postać „de-demonizacji” – modelu systemowo-światowego w naszym kraju, podejmowanych między innymi przez periodyki takie jak „Lewą Nogą” czy „Recykling Idei”. Wielgosz i Starnawski, oprócz kompetentnej rekonstrukcji najważniejszych składników koncepcji Wallersteina oraz kontekstu historyczno-teoretycznego, dzięki któremu mogła się ona ukształtować, zajęli się również oceną jej znaczenia w kontekście dziejów oraz historii najnowszej naszego kraju. Kwestie te podjęła też ostatnio, w wydanej w 2004 roku książce pod tytułem „Zrozumieć zacofanie”, socjolożka i historyczka Anna Sosnowska4, która omawia między innymi prace jednego z najsłynniejszych polskich historyków ubiegłego wieku, Mariana Małowista. Jego hipoteza o strukturalnym podziale Europy na regiony wiodące oraz wtórne pod względem gospodarczym, mającym swoje źródło w kryzysie z okresu późnego feudalizmu, była kluczową inspiracją dla The Modern World-System I (Małowist jest drugim – po Braudelu – najczęściej cytowanym tu przez Wallersteina badaczem). Zdaniem autorów „Kapitalizmu nad przepaścią” polskie problemy z transformacją ustrojową, zawirowania w obrębie instytucji państwowych i partii politycznych, których nieustannie doświadczamy oraz kłopoty z geograficzno-geopolityczną tożsamością naszego kraju lepiej zrozumiemy, jeśli odwołamy się do konstrukcji teoretycznych budowanych przez przedstawicieli nurtu analizy systemów-światów.

Sama praca Wallersteina stanowi zwięzłą – oraz napisaną wyjątkowo przystępnie i przejrzyście – charakterystykę jego projektu teoretycznego. Można ją podzielić na dwie główne części. Pierwsza dotyczy epistemologicznych, makroekonomicznych i politycznych podstaw. Wallerstein przedstawia tu źródła i inspiracje dla swoich badań: rozróżnienie centrów i peryferii w relacjach ekonomicznych na świecie, dokonane przez Raúla Prebischa; debata na temat azjatyckiego sposobu produkcji tocząca się wśród historyków orientacji marksistowskiej; pytanie o zewnętrzne i wewnętrzne czynniki, dzięki którym doszło do przemiany feudalizmu w kapitalizm, nawiązujące do prac Maurice’a Dobba i Paula Sweezy’ego; oraz idea „historii totalnej” i strukturalnej, realizowana w obrębie szkoły Annales, szczególnie przez Fernanda Braudela. Następnie rekonstruuje swoje spory z najważniejszymi polemistami: Robertem Brenerem (zwolennikiem klasycznego marksizmu, krytykującym Wallersteina za to, że pominął on w swoich analizach aspekty bazy i walki klas); politologami Theda’ą Skocpol i Aristide’em Zolbergiem (których zdaniem procesów politycznych nie można wytłumaczyć – jak rzekomo robi to Wallerstein – przez sprowadzenie ich wyłącznie do sfery ekonomicznej wyznaczonej przez stosunki kapitalistyczne); oraz antropologiem i socjologiem kultury Stanley’em Aronowitzem (twierdzącym, że projekt analizy systemów-światów poniósł fiasko, ponieważ okazał się jeszcze jedną europocentryczną, redukcjonistyczną „wielką narracją”, lekceważącą pojęcie kultury). Odpowiedź Wallersteina na te zarzuty stanowi jeden z najbardziej interesujących argumentów w całej książce i najpotężniejszych środków prowadzących do odtworzenia logiki i treści całej koncepcji analizy systemów-światów oraz jej „rekontekstualizacji” i aktualizacji w odniesieniu do najnowszych idei oraz propozycji pojawiających się w naukach społecznych, humanistyce czy w świecie „produkcji intelektualnej” ogólnie. Jego zdaniem wszystkich wspomnianych krytyków martwi fakt, że w perspektywie przedstawionej w The Modern World-System brakuje wyróżnionego aktora zjawisk i przemian historyczno-społecznych (proletariatu, racjonalnej jednostki, homo politicus czy też autonomicznego podmiotu dyskursu i działań). Wallerstein twierdzi, że o tak rozumianych aktorach można mówić wyłącznie jako o „wytworach procesu” ewolucji systemu, co nie oznacza jednak determinizmu i podporządkowania podmiotów bezosobowym strukturom: „(Aktorzy) (n)ie są pierwotnymi, zatomizowanymi elementami, ale stanowią część systemowego powiązania, z którego się wyłonili i na które oddziałują. Działają w sposób wolny, ale ich wolność jest ograniczona przez ich własne biografie i społeczne więzienia, których część stanowią. Analizowanie swych własnych więzień wyzwala ich w największym możliwym stopniu. W takim stopniu, w jakim każdy i każda z nas analizuje swoje społeczne więzienie, wyzwalamy się z ich ograniczeń na tyle, na ile to możliwe”5. Do tego wątku, w którym słychać echa analiz „urządzeń władzy” Michela Foucaulta czy ekonomii dóbr symbolicznych Pierre’a Bourdieu (idea „wytwarzania obiektywności”, która jest funkcją całego systemu, pojawia się jednak również w oryginalnym sformułowaniu tez analizy systemów-światów, w refleksjach metodologicznych i definicjach otwierających pierwszy tom The Modern World-System, trudno zatem tu mówić o zapożyczeniu czy inspiracji – moim zdaniem jest to raczej wynik powinowactwa tych teorii), dodany jest manifest post-postmodernistyczny: „Oczywiście, analiza systemów-światów w istocie jest wielką narracją”6 – każdy rodzaj tworzenia wiedzy w istocie oznacza rozwijanie wielkich narracji, jaki jest zatem sens kwestionowania ich znaczenia?

W drugiej części Analizy systemów-światów omówione zostały przyczyny, struktura oraz skutki kryzysu nowoczesnego systemu-świata. Tu można wskazać kolejne dwa wyróżniające się składniki programu teoretycznego rozwijanego w ramach paradygmatu systemów-światów, zrekonstruowane i podkreślone w obrębie recenzowanej pracy. Pierwszy z nich dotyczy budowy i logiki funkcjonowania kapitalistycznej gospodarki-świata. Najważniejsza jej cecha dotyczy zapożyczonego od Braudela rozróżnienia kapitalizmu i wolnego rynku oraz będącego jego konsekwencją stwierdzenia, że nowoczesny system-świat nie posiada struktury wolnorynkowej właśnie dlatego, że jest kapitalistyczny. Wyjaśnienie tego pozornego paradoksu związane jest z kluczową definicją kapitalizmu jako systemu opartego na dążeniu do monopolizacji, a nie do zwiększania konkurencji, ponieważ ta pierwsza gwarantuje efektywniejsze zdobywanie, akumulację, wymianę i transfer kapitału: „(w) pełni wolny rynek funkcjonuje jako ideologia, mit lub wzorzec, ale nigdy jako […] rzeczywistość. […] (W)oln rynek – gdyby kiedykolwiek miał istnieć – uniemożliwiłby niekończącą się akumulację kapitału. […] (K)kapitaliści potrzebują […] rynków, które są wolne tylko częściowo. […] Na […] doskonałym rynku kupujący zawsze mogliby w taki sposób negocjować ceny ze sprzedającymi, że ci zeszliby do bardzo niskiego poziomu zysku […], (który) powodowałby, że kapitalistyczna gra stałaby się dla producentów zupełnie nieinteresująca […]. Tym, co zawsze wolą sprzedający, jest monopol, ponieważ wówczas są w stanie stworzyć stosunkowo szeroki margines pomiędzy kosztami produkcji i ceną sprzedaży, osiągając w ten sposób wysoką stopę zysku”7. Oprócz makroekonomicznego kryzysu kapitalistycznego systemu-świata, Wallerstein zajmuje się również jego trudnościami w sferze ideologiczno-politycznej, nazywanej przez niego geokulturą. W rzeczywistości omawianą książkę można traktować jako świadectwo powolnej zmiany akcentów, którą obserwujemy w najnowszej fazie rozwoju nurtu analizy systemów-światów. Klasyczne opisy sprzeczności kapitalistycznych zostają tu uzupełnione o (ale nie – zastąpione przez) coraz bardziej rozległe i wnikliwe badania dotyczące problemów politycznych, ideologicznych, kulturowych i ogólnospołecznych. Pełniejsze rozwinięcie tych pomysłów znajduje się między innymi w bliźniaczym do omawianego tomie – wydanym w oryginale w tym samym roku, co Analiza systemów-światów – pod tytułem Alternatives: The United States Confronts the World (Alternatywy: Stany Zjednoczone w konfrontacji z całym światem). Natomiast w książce będącej przedmiotem niniejszej recenzji Wallerstein szkicuje proces konsolidacji liberalnego rdzenia geokultury nowoczesnego systemu-świata od XIX wieku, który został poważnie nadwerężony w wyniku „światowej rewolucji” z 1968 roku – okazało się wówczas, że „niebezpiecznych klas” nie można tak łatwo „skolonizować” i wdrożyć do systemu, do czego dążył obnażony i zdyskredytowany w czasie tych wydarzeń sojusz „tradycyjnej prawicy” z „tradycyjną lewicą”. Szok roku 1968 był jednocześnie symptomem strukturalnego wyczerpywania się kapitalizmu. Malejąca stopa zysku skłoniła dysponentów kapitału do poszukiwania nowych form akumulacji, a to doprowadziło do pojawienia się spekulacyjnych inwestycji, destabilizacji gospodarki światowej pod względem monetarnym oraz perturbacji na rynkach pracy. Rządy poszczególnych krajów demokratycznych nie były w stanie odpowiednio zareagować i zagwarantować swoim obywatelom bezpieczeństwa w obliczu tego kryzysu, co doprowadziło do powszechnego kwestionowania ideałów i wartości, na których opiera się porządek demokratyczny – nadzieję na lepsze jutro zastąpił lęk przed przyszłością. Powoli doszło do ukształtowania się trendu wyznaczającego przełom dwudziestego i dwudziestego pierwszego wieku, którego główną cechą jest radykalizacja roszczeń zgłaszanych przez zdezorientowane partie polityczne. Bez względu na swoją proweniencję za główne punkty swoich programów obrały one podnoszenie konkurencyjności ekonomicznej oraz dążenie do skuteczniejszej walki z różnego rodzaju wrogami, stanowiącymi zagrożenie zewnętrzne. W kontekście takiego chaosu geokulturowego Wallerstein formułuje główny problem wieńczący rozważania w Analizie systemów-światów, stanowiący jednocześnie dla czytelników zadanie, któremu muszą sprostać oraz wybór, przed którym stają: „Tworząc system (lub systemy) przyszłości, będziemy więc opowiadać się albo za hierarchicznym systemem nadającym przywileje w zależności od rangi, bez względu na to, co rangę określa (na przykład kryteria merytokratyczne), albo za systemem względnie demokratycznym i względnie egalitarnym”8.

Nie ma wątpliwości. Książka Analiza systemów-światów. Wprowadzenie to lektura obowiązkowa, przede wszystkim dla osób wskazanych we wprowadzeniu do niej przez samego autora: studentów, zarówno tych z pierwszych lat, nie posiadających jeszcze specjalistycznej wiedzy na ten temat, jak i tych bardziej zaawansowanych, samodzielnie podejmujących omawiane tu problemy w ramach swoich prac magisterskich bądź starających się systematycznie zgłębić szczegóły programu teoretycznego Immanuela Wallersteina, a także badaczy zainteresowanych poznaniem i (lub) podjęciem dialogu z tą koncepcją. Można ją jednak również z czystym sumieniem polecić znacznie szerszemu, pozaakademickiemu odbiorcy, który z uwagą – zwykle również z niepokojem – śledzi krajową i międzynarodową scenę polityczno-społeczną, będąc jednocześnie przekonanym, że obraz prezentowany mu przez dostępne środki masowego przekazu pomija wiele istotnych aspektów rzeczywistości dochodzących do głosu wówczas, gdy uwzględni się odmienną perspektywę i inne źródła lub podejmie się próbę znalezienia głębszych struktur i prawidłowości, których oglądane fakty okazują się przejawem. Zadanie trudne i wymagające wysiłku, ale czy możemy sobie pozwolić na jego zlekceważenie?

Immanuel Wallerstein, Analiza systemów-światów. Wprowadzenie, tłum. K. Gawlicz, M. Starnawski, Warszawa 2007. Książka ukazała się pod patronatem „Recyklingu Idei”.

Przypisy:

1. I. Wallerstein, Koniec świata, jaki znamy, tłum. M. Bilewicz, A. W. Jelonek, K. Tyszka, Warszawa 2004.

2. Tamże, str. 9-10.

3. Tamże, str. 25.

4. A. Sosnowska, Zrozumieć zacofanie. Spory historyków o Europę Wschodnią (1974-1994), Warszawa 2004.

5. I. Wallerstein, Analiza systemów-światów. Wprowadzenie, tłum. K. Gawlicz, M. Starnawski, Warszawa 2007, str. 39.

6. Tamże.

7. Tamże, str. 44.

8. Tamże, str. 127.